KRS 0000203313

Organizacja Pożytku Publicznego

[email protected] +48 12 269 86 20

98 1240 1444 1111 0010 1566 6214 Swift: PKOPPLPW

Jak pomagamy

  • Dla nieuleczalnie chorych dzieci
  • Opieka od poczęcia - perinatalna
  • Wsparcie po stracie dziecka

Wesprzyj nas

(*) Wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych za pomocą połączenia szyfrowanego do serwisu PayU S.A. w celu realizacji płatności. Nie zapisujemy tych danych na naszym serwerze.

Spotkanie Rodzin po Stracie - Łopuszna 2018

Sobota 27 listopada - dla ludzi dzień jak co dzień, nic szczególnego. Pogoda nie zaprasza do wyjścia z domu. Dla wielu rodzin będących pod opieką Hospicjum miał jednak swoje ważne znaczenie.  Tak jak w życiu, jedni stąpają po chmurach spełniając swoje marzenia, podczas gdy inni dotykają bezkresu cierpienia rozpadającego się na pół serca. I wszystko w jednym czasie, tak bardzo różne w przeżywaniu. Nasz sobotni czas… w naszej drodze… w naszym doświadczaniu…

Jedziemy na SPOTKANIE.

Dokąd?
Jest takie miejsce nie daleko Krakowa, które od lat porusza nas do granic. To tu, w Łopusznej, On - ks. Józef Tischner, Nasz Patron, napełnia nas za każdym razem duchem miłości, zrozumienia i pracy. Tej nad sobą i tej dla innych. Dla wielu to tylko wioska w drodze do górskiego kurortu. Dla Nas - pełne wspomnień miejsce pamięci, ukojenia i wolności.

Z kim?
Z tymi, którzy PRZEŻYLI i są świadectwem Życia. Nadal pełnego równocześnie dziejących się spraw, rzeczy, doświadczeń. Szczęśliwego i smutnego zarazem, życia z energią, uśmiechem na twarzy i uwięzieniem duszy w bezmiarze cierpienia. Z tymi, którzy niosą pomoc, są blisko wtedy kiedy trzeba, w swojej pracy, zadaniach, obowiązkach. Z sercami i lękami gotowymi do wsparcia.
 
I przede wszystkim z Tymi, którzy już odeszli - ale tylko z tego świata. Nie z naszych uczuć, myśli i wspomnień. Bo w te dwa spędzone w Łopusznej dni, w lekkim powiewie unoszącej się mgły, muskaniu ciepłego, leniwego deszczu i zapachu jesieni, ale też w naszej zadumie, wzruszeniu i modlitwie BYLI BARDZO OBECNI.
 
Tradycyjnie spotykamy się przy grobie Patrona. Modlitwę prowadzi nasz kapelan - nie wiedzieć czemu, też Józef. Czy to zbieg okoliczności? Czy ksiądz Tischner, chce nam tak powiedzieć, że jest? Że nas prowadzi i wspiera? W czasie Mszy świętej słuchamy Słowa. I choć nie mówi do nas wprost, to każdą drogą prowadzi do Miłości. Cuda istnieją, słyszymy z ust naszego kapelana. Módlcie się o cud? W głowie kłębią się różne myśli… Czym jest dla nas cud? Ten po ludzku jest po ludzku sprawdzalny, ale czy jedyny? 
Odpowiedź na to pytanie przychodzi po obiedzie. Wychodzimy z ośrodka pomimo deszczu, w rękach trzymamy latarenki, delikatnie oświetlające nam drogę, a w sercach różaniec. Z każdym  jego paciorkiem, nasz Cud jest bliżej. Jaki on jest? W modlitwie otula nas Matka Boża - Ona pierwsza patrzyła na śmierć swojego dziecka. Też była w żałobie. Jakże bliskie są nam te uczucia. Jak dobrze, że jest ktoś, kto rozumie, komu tłumaczyć tego, co w sercu, nie trzeba. Idziemy dalej tą drogą odrywając Nasz Cud: Macierzyństwa, Rodzicielstwa, Rodzeństwa – Cud Miłości, nie dający się przecież zmierzyć w latach. Sekunda, Minuta, Rok, 20 lat życia dziecka to Cud wspólnego bycia razem.  Cud Miłości.

Wracamy upojeni nadzieją na życie. Życie, w którym żałoba jest częścią naszego cudu, nie czymś co ma pogrążyć w smutku na zawsze.

Wspólne bycie razem, to śmiech, łzy, biesiadowanie, relaks i nauka. Po co? By zadbać o siebie i naszych bliskich, zabrać się za solidne porządki w naszych ciałach i duszach. By zadbać o Cud dany nam przez Pana Boga. Pomagają Ci, którzy realnie służą wiedzą, radą, wsparciem i Ci, których wspominamy:
 
Zuzia - Zgasło Słońce Tego świata, dlaczego? Bo tak wybrałaś, zawsze podejmowałaś swoje decyzje. To Ty rządziłaś w domu, wskazywałaś miejsce każdemu, kto Cię odwiedził. Serce życia Mamy i Taty. Wierna towarzyszka zabaw w rozrzucanie zabawek Brata. Lubiłaś mieć wszystko pod kontrolą, najlepiej z rąk ukochanej Babci. Napełniałaś dom energią, miłością i słońcem. Zawsze wiedziałaś czego chcesz, uczyłaś Nas podejmowania właściwych decyzji. 
 
Paweł - serce życia całej rodziny. Wierny towarzysz i koneser przytulania na kolanach Mamy i Taty. Przez całe swoje życie pokazywał nam jak powinniśmy się uśmiechać... Całą buzią i długo, tak by nikt nie miał wątpliwości, że ten uśmiech jest wyrazem największego szczęścia. Uwielbiał być bratem, wujkiem i dobrym panem dla swojego psa. Wokół niego zawsze bawiły się dzieci.
 
Łukasz - Jeśli można wyobrazić sobie centrum świata to właśnie Ty nim byłeś. Zawsze obecny, na swoim miejscu, z którego przez wiele lat uczyłeś nas normalności. Dbałeś o wszystkich, dzięki Tobie w Waszym domu nigdy nie brakowało czasu na pracę, śmiech i zabawę. Do dziś czujemy zapach Miłości i Troski.
 
Dorotka - Gdziekolwiek się nie pojawiłaś, zawsze świeciło słońce. Marzyłaś o nagraniu filmu o zabawkach, uczyłaś Tatę, jak to dobrze zrobić. Dzięki Tobie mogliśmy zobaczyć, jak wygląda prawdziwa cierpliwość. W objęciach Mamy i bliskości Taty było Ci najlepiej. To z nimi  wyruszyłaś w swoją najdalszą podróż do Nieba. 
 
Miłosz - całe Twoje życie odbyło się w najszczęśliwszym miejscu na ziemi. Pod sercem Mamy odbywały się ważne rozmowy, plany, marzenia, tam też docierał czuły dotyk Twojego Taty. Tylko jedno słowo jest właściwe by opisać to czego doświadczyliśmy dzięki Tobie - „Miłosz = znaczy ten, który jest miłowany”
 
Damian - Wokół Ciebie zawsze zbierały się dzieci. Nic więcej nie było Wam potrzebne do świetnej zabawy. Radość i szczęście to dwa słowa, które oddają to, czego doświadczali wszyscy, którzy Cię poznali. W oczach Twojej Mamy nadal tli się Twoje spojrzenie. Dzięki Tobie kwiaty kwitną w zimie, otoczone tańcem złotych motyli.
 
Michałek – Twoi Rodzice mają wprawę w czekaniu.  Czekać na Ciebie znaczyło tęsknić i bać się, znaczyło modlić się o spotkanie i kochać Cię już tak bardzo. Byłeś tutaj jedną maleńką, wypełnioną miłością chwilę i zdążyłeś zmienić życie tak wielu osób … a Twoja Mama nauczyła się posyłać różne barwy tej miłości innym chorym dzieciom.

Artur
– Doskonale wiedziałeś czego chcesz, nawet wtedy, kiedy choroba odbierała Ci coraz więcej. Wiedziałeś, że nie chcesz być w żadnym innym miejscu, tylko w domu. Dom to czuły dotyk Mamy, to Tata, który rozumie. Dom to bracia, którzy nie pozwolili Ci na samotność. I Siostra towarzyszka zabaw i przyjaciółka. Rodzina, Twoja najbezpieczniejsza przystań, z której wyruszyłeś w najdalszą podróż… do domu.

Anastazja – W Twoich mądrych oczach mieściło się wszystko. Byłaś wytrwałą obserwatorką budzącej się za oknem wiosny. Uczyłaś, że życie jest wielkim darem zamkniętym w małych rzeczach. Uwielbiałaś mieć Rodziców i Siostry bardzo blisko.  Ostatni raz zasnęłaś, jak zwykle, wtulona w Mamę. I było Ci najbezpieczniej na świecie.

Aniela – Rosłaś pod sercem Mamy, a Ona stąpała po chmurach.  Wtedy każdy dzień był tym najważniejszym – bo z Tobą! W dniu, w którym przyszłaś na świat niebo połączyło się  z ziemią tęczą. Urodziłaś się cichutka i najpiękniejsza. A serce twojej Mamy jeszcze długo w nocy biło za Was obie.

Dawidek – Twój łobuzerski uśmiech i ciekawość świata przyciągały jak magnes. Życie było wokół Ciebie. Nieskończona miłość i duma Mamy.  Najbezpieczniejsze ramiona Taty, w których było ukojenie. W starszym bracie odnalazłeś przyjaciela. I babcia ukochana - dobra wróżka. Wasza miłość pozostanie darem.

Emilka i Mariusz - O Waszych zasługach tak wiele wiemy dziś od Waszej Mamy i Taty. Słuchając tych historii chciałoby się napisać o nich książkę - o prawdziwej i czystej jak łza Miłości. Emilia - znaczy „gorliwa w staraniach”, taka właśnie byłaś: Maleńka perełka w objęciach Taty. Mariusz - Ty nie traciłeś wiary – nigdy! Nawet wtedy, kiedy choroba obierała Ci sprawność, sprawiała ból. Przyciągałeś ludzi do siebie jak magnes. W wieku 14 lat byłeś nauczycielem dla swoich kolegów, mentorem dla młodszego brata. Najbardziej lubiłeś podróżować z Mamą samochodem. Do dziś to Ty wybierasz dla niej muzykę w samochodzie. 
 
Martynka - zawsze wszystkich witałaś swym pięknym uśmiechem, pełnym radości i szczęścia spojrzeniem. W nowym domu zamieszkałaś na krótko, ale wypełniłaś go wielką miłością do Rodziców i Siostry. Teraz Twój biały pokoik jest pusty. Spoglądasz na nas ze zdjęć i wiemy, że jesteś blisko. Na zawsze odcisnęłaś ślad w sercach tych, którzy mieli szansę Cię poznać.
 
Agusia… Żyłaś trzy i pół latka... ktoś powie, że to tak mało... ale przecież miłości nie mierzy się długością lat tylko siłą przeżywania, a ta w przypadku Ciebie i Twoich rodziców była przeogromna... Ktoś kiedyś powiedział, że miłość karmi się okruchami... Byłaś Agusiu niczym okruch, który spadł z nieba od Pana Boga... Okruch, który nakarmił tak wielu...
Tam gdzie teraz jesteś rośnie dużo kwiatów, świeci słońce, a niebo jest bardzo niebieskie... i Ty Agusiu to wszystko widzisz... te kwiaty i słońce i niebo... widzisz to... bo Twoje maleńkie oczka nie są już schowane ani zamknięte... 
 
Kacper, przyzwyczailiśmy się, że byłeś w naszym hospicjum "od zawsze". Choć nie mogłeś używać słów, mówiłeś nam w ostatnim czasie, że powoli odchodzisz. Tyle jednak jeszcze zdążyłeś doświadczyć: Święta w objęciach Rodziców, całusy w policzek od Agnieszki, troskliwe pytania Szymka o Ciebie,  wspólne pieczenie ciasteczek, masażyki i łaskotki, odwiedziny bliskich, nieustające czuwanie przy Twoim łóżku. Pewnie wielu ludzi powiedziałoby, że żyć 14 lat to jest bardzo krótko, ale gdyby nie liczyć życia w latach, tylko w sile troski i miłości, to trzeba powiedzieć, że Twoje życie było intensywne i pełne.
 
Oleńka - poznaliśmy się poprzez pełne życia i zadowolenia kopniaczki z brzucha Mamy. I poprzez Rodziców Oleńki,  pełnych wiary i czułości wobec siebie i wobec Córeczki. Dziś tak sobie Ją wyobrażamy - szczęśliwą i bardzo aktywną w pomaganiu innym z nieba.
 
Zosia - choć  spotkanie Zosi z Rodzicami zza uchylonej pieluszki było krótkie, a my znamy ją tylko z opowieści, tak wyraźny i jasny jest Jej obraz w naszych głowach. Wszystko za sprawą Rodziców,  którzy dają świadectwo miłości.

Hania – żyłaś 8 minut, najważniejsze, najpełniejsze, najlepiej wysycone miłością 8 minut dla całej rodziny. Ale przecież doliczamy do tych 8 minut wszystkie tygodnie ciąży – bycia blisko, najbliżej jak się tylko da. Doliczamy też z wdzięcznością wszystkie owoce spotkania z Hanią, które dzieją się teraz.
 
Bartuś – w ciągu 3 dni życia wykonałeś wielki plan! Godziny przytulania i kołysania w ramionach Mamy i Taty. A potem wielkie rodzinne spotkanie i Twoje otrworzone na chwilę oczy po to, żeby się przywitać i po to, żeby bezsłownie powiedzieć: "dziękuję za miłość!"
 
Robert - wspominany słowami Mamy:
 
„ jeżeli jesteś już tam,
gdzie wierzę że jesteś,
to wiesz, jak było - 
anioły wiedzą wszystko.
Poznałeś wreszcie Miłość prawdziwą i czystą.
Chociaż to tu na ziemi też miłością było,
trochę koślawą i ograniczoną,
bo tak się zdarzyło,
że przez ludzi niesioną .
Wróciłeś do Domu bez bólu i cierpienia,
poznałeś się tego w ciele uwięzieni,
zapewne tam teraz mówisz, chodzisz
i patrzysz tymi swoimi pięknymi oczami.
Dziękuję Ci mój synu, 
żeś tak długo było z nami.”
 
 
                                                                                         Dziękujemy, że byliście z Nami.
 
Józef Tischner logo

jozeftischner.pl

Zapraszamy na stronę internetową

Wsparcie po śmierci dziecka
  • Wsparcie dla rodziców po stracie dziecka
  • Dyżur psychologa
  • Grupy wsparcia

Polecane strony

  • Joachim Mencel - artysta muzyk
  • Raport z bezdroży.pl
  • Fundacja Judaica
  • Malarstwo Anastazji Dżupiny
  • Portal Tischner.pl
  • Stowarzyszenie Drogami Tischnera