Kalwaria Zebrzydowska – Polska Jerozolima w sercu Bernardynów

Matka Boża Kalwaryjska

Zostawiamy za sobą krakowskie kościoły i ruszamy na zachód, ku beskidzkim wzgórzom, gdzie na górze Żar bije serce polskiej pobożności pasyjnej. Kalwaria Zebrzydowska to miejsce wyjątkowe – powierzone opiece Ojców Bernardynów, od ponad czterystu lat jest domem dla każdego, kto szuka pocieszenia u stóp Matki i w cieniu Chrystusowego Krzyża. To tutaj krajobraz został ukształtowany na wzór świętych miejsc Jerozolimy, by każdy pątnik mógł fizycznie dotknąć tajemnic zbawienia.

Wchodząc do kalwaryjskiej bazyliki, nasze kroki kierujemy ku bocznej kaplicy, gdzie w złocistym ołtarzu cześć odbiera cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. Ten wizerunek typu Eleusa – Matki Bożej Czułej – ukazuje Maryję, która z nieskończoną delikatnością przytula do policzka małego Jezusa. Historia tego obrazu jest historią cudów a wszystko zaczęło się w 1641 roku, kiedy to w domu pobożnego szlachcica Maryja zapłakała krwawymi łzami. Od tego czasu Pani Kalwaryjska nie przestaje ocierać łez swoich dzieci, stając się powierniczką najtrudniejszych spraw narodu i każdego człowieka z osobna.

Kalwaria to jednak nie tylko bazylika. To przede wszystkim słynne „Dróżki” – kilometry ścieżek łączących kilkadziesiąt kaplic. Wędrując nimi, rozważamy Dróżki Pana Jezusa i Dróżki Matki Bożej. To szkoła życia, w której Maryja uczy nas, jak towarzyszyć Jezusowi w Jego cierpieniu, aż po grób i radosny poranek zmartwychwstania. Dla każdego syna św. Franciszka te dróżki są żywą Ewangelią, zapisaną w kamieniu i naturze.

Przeżywając rok 800-lecia śmierci św. Franciszka, Kalwaria Zebrzydowska staje się dla nas czytelnym znakiem. Biedaczyna z Asyżu tak bardzo kochał Chrystusa, że zapragnął nosić na swoim ciele Jego rany. Tutaj, pośród bernardyńskich habitów i śpiewu pielgrzymów, uświadamiamy sobie, że stygmaty św. Franciszka to nic innego jak owoc miłości, której uczy nas Maryja. Prosimy Ją dzisiaj, by ten czas spędzony w Jej sanktuarium pomógł nam, wzorem św. Franciszka, odnaleźć pokój w cierpieniu i nadzieję tam, gdzie po ludzku jej brakuje.

 


Źródło: niedziela.pl