Dom jest najlepszym miejscem dla dziecka, zwłaszcza chorego.
Od 2004 roku nasze hospicjum opiekuje się nieuleczalnie chorymi dziećmi
w ich rodzinnych domach. Aktualnie niesiemy pomoc dla 45 dzieci i ich rodzin.
W 2011 roku opieką lekarską, pielęgniarską, rehabilitacyjną, socjalną
i psychologiczną objęliśmy 43 rodziny. Naszym podopiecznym zapewniamy
niezbędny sprzęt medyczny, leki, środki opatrunkowe i badania laboratoryjne,
a rodzeństwu wyprawki i książki do szkoły; niektórym z nich organizujemy wakacje
lub zimowiska. Świadczymy także indywidualną pomoc dla wybranych rodzin
poprzez zakup żywności, środków czystości, odzieży czy opału na zimę.
Podążamy za słowami naszego Patrona księdza Józefa Tischnera: „Miłość nas rozumie".
Pole nadziei
- Szczegóły
- Opublikowano: wtorek, 23, sierpień 2011 06:52
Nasze Pola nadziei są znakiem żywej obecności domowego hospicjum dla dzieci i ich rodzin dla każdego przechodnia.
Mają swoje miejca w Krakowie przy Bulwarach Inflanckich nad Wisła w bliskim sąsiedztwie Klasztoru Ojców Paulinów na Skałce oraz przed budynkiem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych na Placu Szczepańskim w Krakowie.
Pragniemy w realiach XXI stulecia powracać do źródeł średniowiecznych hospicjów, które były tworzone przez XI wieczne zgromadzenia zakonne w imię służby ludziom chorym i potrzebującym.
W naszej służbie kierujemy się słowami naszego Patrona, księdza Józefa Tischnera: "Miłość nas rozumie".
Pole Nadziei, które znajduje się przed budynkiem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych na Placu Szczepańskim w Krakowie.




Nasze Pole Nadziei z 2009 roku przy Bulwarach Inflanckich nad Wisłą
marzec 2012



wrzesień 2011



Nasze Pole Nadziei z 2008 roku przy Bulwarach Inflanckich nad Wisłą


Idea opieki hospicyjnej związana jest ze społecznym zjawiskiem przeżywania śmierci i procesu umierania. Przez wiele stuleci umieranie w obecności rodziny i bliskich było normą, ważnym elementem życia. Cmentarze mieściły się w centrach miast, w pobliżu kościołów, a świadomość i obecność śmierci była powszechna. Wiązało się to również z wielopokoleniowym modelem rodziny, w którym młodzi ludzie dorastali w obecności starszych, przeżywając wspólnie radosne i smutne chwile. Uwarunkowania ekonomiczne i społeczne spowodowały zaniknięcie wielu z tych elementów w nowoczesnych społeczeństwach zachodnich. Konsekwencją tego stał się między innymi strach przed śmiercią i uciekanie przed jej obecnością. Przyczyniało się do tego także usuwanie cmentarzy poza obręb miast czy instytucjonalizowanie obrzędów związanych ze śmiercią. Postęp medycyny zachęcał równocześnie do oddawania bliskich pod opiekę lekarzy. Ci z kolei niejednokrotnie traktują śmierć jako swoją porażkę, starając się ratować pacjenta za wszelką cenę. Dzieje się tak nawet w sytuacji, gdy dla chorego staje się jasne, że zbliża się do śmierci. Tak zwana uporczywa terapia ma miejsce szczególnie często w przypadku nieuleczalnie chorych dzieci. Równocześnie działania lekarzy odsuwają chorego, w tak ważnym momencie, od kontaktu z bliskimi. Współczesna medycyna w dużej mierze radzi sobie z problemem uśmierzania przewlekłego bólu, występującego w końcowych stadiach chorób nowotworowych oraz z innymi dolegliwościami stowarzyszonymi. Nie jest natomiast w stanie poradzić sobie z poczuciem osamotnienia czy smutkiem, potrzebą ułożenia relacji z tymi, których się opuszcza. Często to właśnie jest przyczyną największego bólu odczuwanego przez pacjenta.
Opieka hospicyjna, określana również mianem paliatywnej (od łacińskiego słowa „palium" oznaczającego płaszcz), oznacza aktywną i wszechstronną opiekę nad osobami cierpiącymi na postępujące, przewlekłe choroby o niekorzystnym rokowaniu.Współczesna idea opieki hospicyjnej nie wyrasta z niedostatków medycyny czy systemu opieki zdrowotnej, ale współpracuje z nimi i korzysta z ich osiągnięć. Jej zadaniem nie jest przyspieszenie czy opóźnienie śmierci chorego. Jest ona nakierowana na utrzymanie najwyższej możliwej jakości życia pacjenta aż do końca.









Mam na imię Kiro i pracuję w Hospicjum dla dzieci. Jestem owczarkiem belgijskim. Mówią, że bardzo mądrze mi z oczu patrzy. I niewątpliwie to święta prawda.
Zamiast kwiatów podarowanych najbliższym z okazji ważnych uroczystości rodzinnych (śluby, chrzty i inne...), możecie Państwo samodzielnie zebrać datki lub zaprosić naszego wolontariusza. W ten sposób realnie pomagacie umierającym dzieciom pozostającym pod opieką Krakowskiego Hospicjum dla Dzieci im. ks. Józefa Tischnera .