KRS 0000203313

Organizacja Pożytku Publicznego

kontakt@hospicjumtischnera.org +48 12 269 86 20

98 1240 1444 1111 0010 1566 6214 Swift: PKOPPLPW

Jak pomagamy

  • Dla nieuleczalnie chorych dzieci
  • Opieka od poczęcia - perinatalna
  • Wsparcie po stracie dziecka

Wesprzyj nas

Nasi Goście w Łopusznej

Grzegorz Polakiewicz

Chciał zostać księdzem, później zakonnikiem, ale jego życiowe plany pokrzyżowała choroba. Grzegorz jest osobą niepełnosprawną. Kilka lat temu stracił nogę, ale nie stracił chęci do życia. Dziś jeździ po Polsce i ewangelizuje. W pielgrzymce na jednej nodze zaszedł do Santiago de Compostela w Hiszpanii.

Jestem kaleką. Dlaczego nie miałbym się narodzić?


Fot. Krzysztof Stępkowski

Czy zastanawialiście się, jak czują się niepełnosprawne osoby, które obserwują dyskusję na temat aborcji? Koniecznie przeczytajcie poruszający wpis Grzegorza Polakiewicza.

Jest już późno, ale postanowiłem jeszcze na chwilę usiąść do komputera, by napisać te kilka zdań. Dziś czytałem słowa Pani Bakuły, że bez aborcji będą rodzić się „kaleki”. Chwilę później w jednym z komentarzy przeczytałem: „i może zamiast się kłócić o aborcję, najwyższy czas zastanowić się, co zrobić, aby tyle kalek się nie rodziło. Ja częściowo znam odpowiedź, jak bardzo mocno ograniczyć ten fakt”, o prywatnych wiadomościach nie wspominając.

Ja jestem kaleką. Jestem człowiekiem, który w mniemaniu wielu osób nie miał się urodzić! Obciążony chorobą genetyczną, brakiem lewej nogi i kilkunastoma chorobami. Mam za sobą niespełna trzydzieści lat niełatwego życia. Ale nie o to tu chodzi. Od piętnastego roku życia ciężko pracowałem, bo moich bliskich nie było stać na to, by mi pomóc. Każdą wolną chwilę poświęcałem, by być blisko drugiego człowieka: w hospicjum, na oddziałach onkologii, w domach dziecka, w więzieniach, w przytuliskach, na dworcach, w parkach, w gmachach korporacji, kościołach, pubach etc.

Spotykałem się z bezdomnymi, chorymi, ubogimi. Spotykałem się z papieżami, głowami państw, kardynałami, tak zwanymi przez ten świat celebrytami, z prostytutkami. Spotykałem się z politykami, ludźmi biznesu i sukcesu. Z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi, staruszkami. Z wierzącymi i niewierzącymi. Na moich rękach umierały dzieci i dorośli. Kochałem i nienawidziłem. Jak każdy miałem marzenia i nadal je mam.

Doświadczyłem w życiu wiele cierpienia: fizycznego i duchowego. Doświadczyłem bezdomności. Doświadczyłem odrzucenia. Doświadczyłem zdrady. Usłyszałem od mojego taty jako mały chłopiec, że się mną brzydzi – to były ostatnie słowa, jakie usłyszałem przed jego śmiercią. Zasypiałem na stole operacyjnym ze świadomością, że już nie otworzę oczu.

Wielokrotnie słyszałem, że mam przesrane. A mimo tego wszystkiego nie zamieniłbym tego życia na żadne inne, bo jestem taki szczęśliwy!!! I gdybym miał wybór, będąc, jak wielu mówi „zarodkiem”, to powiedziałbym, będąc pod sercem swej mamy: Mamo! Proszę, pozwól mi żyć! Nawet jeśli się boisz czy nie chcesz, to proszę, pozwól mi żyć. Ja poradzę sobie sam. Nie będę dla Ciebie ciężarem. Proszę, pozwól mi jedynie żyć.

Nie mieliśmy wiele, patrząc po ludzku, ale mama robiła wszystko, by pozwolić mi wzbić się jak ptak. Pozwoliła mi się narodzić, a to już największy dar. Ona wybrała życie! Moje życie!

I jak dziś czytam i słyszę o tym, że walczy się o aborcję, by nie rodziły się kalekie dzieci, to zadaję sobie pytanie: dlaczego nie miałbym się narodzić? Czy przez moją osobę ktoś stracił? Czy moja miłość i serce, które staram się ofiarować każdemu, naprawdę nie zasługują na to, by istnieć? Dlaczego są ludzie, którzy nie chcą pozwolić żyć takim jak ja? Czy tak ciężko iść nam razem przez życie? Czy jestem dla Ciebie ciężarem?

Kocham życie. Kocham moich Przyjaciół. Każdy dzień jest dla mnie odkrywaniem piękna człowieka i świata. Też mam uczucia. Widzisz moją uśmiechniętą twarz, ale uwierz, ja też płaczę! Gdy widzę Twój ból. Gdy widzę Twoje cierpienie i łzy i nie jestem w stanie Ci pomóc. Nie mam wiele, ale mam kochające serce, które chcę Ci ofiarować. Chcę ofiarować Ci swój czas. Czy to naprawdę nic nie znaczy?

Gdy krzyczysz o prawie do aborcji, zatrzymaj się! Spójrz wokół siebie i pomyśl, że może ktoś, kogo kochasz, ktoś, kto jest Twoim najlepszym przyjacielem, ktoś, kogo cenisz, ktoś, kto oddałby całe swoje serce dla Ciebie – jest dzieckiem, które miało nie żyć. Miało być, jak to teraz często się używa, „wyskrobane”. I spójrz, proszę, na mnie! Popatrz mi głęboko w oczy. Te błękitne, zapłakane oczy, i powiedz mi: czy chciałbyś, by mnie tu dzisiaj nie było? Niezależnie od tego, co odpowiesz, dziękuję, że pojawiłeś się w moim życiu, bo jesteś jego częścią. Jego Skarbem.

Tekst ukazał się na blogu Grzegorza Polakiewicza: za: https://pl.aleteia.org

 

o. Leon Knabit

Leon Knabit, właśc. Stefan Knabit (ur. 26 grudnia 1929 w Bielsku Podlaskim) – polski benedyktyn, w latach 2001–2002 przeor opactwa w Tyńcu, publicysta.

Życiorys

Jest synem listonosza zamordowanego przez gestapo. Ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Prusa w Siedlcach. W latach 1945–1948 należał do Związku Harcerstwa Polskiego; był zastępowym. Ukończył 6-letnie studia w siedleckim Wyższym Seminarium Duchownym (1948–1954). Święcenia kapłańskie przyjął w Siedlcach 27 grudnia 1953 od biskupa Ignacego Świrskiego. Przez kilka miesięcy w 1954 administrował podnowotarską parafią w Gronkowie. W 1955 pełnił funkcję rektora kościoła w Brzegach. Od września do grudnia 1955 duszpastersko pomagał w Rozwadówce, a do czerwca 1956 był duchownym ojcem Małego Seminarium Duchownego w Siedlcach.

W latach 1956–1958 był kapelanem i rektorem Domu Diecezjalnego w podżywieckiej Pewli Małej. W czasie służby duszpasterskiej jako kapłan diecezjalny został mnichem benedyktyńskim w Tyńcu. Od 1959 do początku lat 90. pracował jako katecheta. Śluby zakonne złożył 15 sierpnia 1960, śluby wieczyste tego samego dnia 3 lata później. Lata 1963–1970 to okres, kiedy urzędował jako proboszcz w parafii w Tyńcu. W 1972 otrzymał absolutorium zaocznych studiów katechetycznych. Od 1979 należy do Ruchu Kultury Chrześcijańskiej „Odrodzenie”. W latach 1983–1993 był przeorem w archidiecezji poznańskiej w Lubiniu. W 1988 został proboszczem parafii Najświętszej Marii Panny w Lubiniu (do 1991). W latach 90. XX w. mianowany został przeorem opactwa. W maju 2007 otrzymał nagrodę Laur Krakowa XXI wieku.

Jest znany ze swojej otwartości, dobrego kontaktu z młodzieżą i poczucia humoru. Był bliskim znajomym papieża Jana Pawła II. Jest autorem kilku publikacji; pracuje w mediach. Prowadził programy w Telewizji Polskiej „Ojciec Leon zaprasza”, „Salomon” oraz „Credo”; był jednym z redaktorów półrocznika „Cenobium”. Prowadził także program „Ojciec Leon zawodowiec” w kanale Religia.tv.

23 grudnia 2009 „w uznaniu wybitnych zasług w działalności duszpasterskiej, za krzewienie wiary i zasad moralnych wśród dzieci i młodzieży” został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W 2012 r. otrzymał nagrodę Blog Roku 2011 w kategorii blogi profesjonalne. Do dzisiaj aktywnie pisze bloga i dzieli się swoimi refleksjami z czytelnikami, m.in. w popularnej serii filmów na YouTubie pt. "Ojca Leona słów kilka".

Został ambasadorem zorganizowanych w Krakowie Światowych Dni Młodzieży 2016. 22 września 2017 odznaczony Orderem Uśmiechu.

„Pan Bóg ma poczucie humoru, każdy się przekona, / bo stworzył żyrafę i ojca Leona” – autorem tego sympatycznego – i dość już słynnego, przyznajmy – dwuwiersza jest właśnie nasz czcigodny Ojciec Leon Knabit, tyniecki benedyktyn. Mija osiemdziesiąt siedem lat od dnia Jego narodzin; sześćdziesiąt jeden lat kapłaństwa; pięćdziesiąt sześć – w klasztorze; ponad pół wieku profesji monastycznej… Trudno zebrać w zwięzłe słowa całe bogactwo takiego życia, zwłaszcza że ono samo, tak pełne radości, objęło swym oddziaływaniem szerokie kręgi ludzi – w Tyńcu i w wielu miejscach poza nim. Skąd wziął się ten człowiek – z tak wielkim poczuciem humoru, z dystansem do siebie i rzeczywistości (a nieraz w trudnej przyszło Mu żyć), a jednocześnie bogaty w mądrość i doświadczenie mnich, kapłan i autor?

Wypada zacząć od początku, a początek miał miejsce w Bielsku Podlaskim, gdzie Ojciec Leon – a właściwie Stefan Knabit – 26 XII 1929 r. przyszedł na świat. Jak sam mówi w relacji sprzed pięciu lat, jego decyzja o wstąpieniu do seminarium duchownego w Siedlcach „nie była czymś nadzwyczajnym” – powołanie nie objawiło mu się niczym grom z jasnego nieba; rozwijało się stopniowo. Z całą pewnością był to jednak słuszny krok; o radości z podjęcia tego postanowienia Ojciec Leon często daje świadectwo. Po studiach i święceniach kapłańskich (r. 1953; udzielił ich bp Ignacy Świrski) rozpoczął pracę duszpasterską: w Gronkowie, w Brzegach (gdzie pełnił funkcję rektora kościoła), przez kilka miesięcy w Rozwadówce; był także ojcem duchownym Małego Seminarium Duchownego w Siedlcach do czerwca 1956 r. Potem był kapelanem i rektorem Domu Diecezjalnego w Pewli Małej, aż do roku 1958, kiedy to przyjęto go – za biskupią zgodą – do klasztoru (podówczas jeszcze przeoratu) benedyktynów w Tyńcu.

Zaczął się więc nowy etap – życie mnisze, w którym nie brak obowiązków nieraz bardzo prostych, posług przez niektórych niedocenianych, a przy tym – wymagających; pod wieloma względami to droga inna niż droga kapłańska. Życie konsekrowane jest jednak przede wszystkim ścieżką radości, a jak się patrzy na Ojca Leona dziś, trudno pomyśleć, by kiedykolwiek miał do tego inne nastawienie! Nowe życie, a więc i… nowe imię: to od tego punktu ksiądz Stefan staje się z początku wielebnym bratem Leonem (na cześć świętego papieża Leona Wielkiego, którego wspominamy 10 XI), a po ślubach wieczystych (1963) – Ojcem.

Tyniec jest miejscem, gdzie tradycja monastyczna styka się z otaczającą klasztor rzeczywistością w sposób bardzo realny: funkcjonuje tu parafia, i tak było też za nowicjatu młodego brata Leona; dziś zaś przewijają się przez dom gości nieraz tłumy, na dziedzińcu w letnim sezonie nigdy nie brak odwiedzających, a przy tym od kilku–kilkunastu lat sprawnie funkcjonują sektory turystyki, kultury i działalności rekolekcyjno-warsztatowej. W tym środowisku, które z wolna kształtowało naszego Jubilata przez dziesięciolecia, był On z pewnością potrzebny i ogromnie pożyteczny: rzetelnie pełnił w klasztorze rozmaite funkcje, dając przykład zaangażowania i benedyktyńskiej pracowitości. W latach 1963–70 posługiwał w parafii jako proboszcz; w 1971–1980 pełnił odpowiedzialny urząd mistrza nowicjatu, dbając o dobrą formację młodych tynieckich mnichów. W roku 1977 został mianowany podprzeorem klasztoru; z czasem jednak jedno kierownicze stanowisko zamieniono mu na inne, o wiele trudniejsze: został przeorem klasztoru benedyktynów w Lubiniu, który podówczas był przeoratem zależnym od Tyńca. Po dekadzie tej trudnej pracy (przez pięć ostatnich lat pobytu był nadto proboszczem lubińskiej parafii) wrócił do Tyńca, gdzie wkrótce miał otrzymać nowe obowiązki.

Władza i znaczna odpowiedzialność były mu powierzane jeszcze dwukrotnie (podprzeor w latach 1994–99 i 2002–2005 oraz przeor w latach 2001–02). W tym okresie jednak z wolna Ojciec Leon daje się poznać coraz szerszym grupom odbiorców; nie tylko głosi rekolekcje jak dotąd, lecz zaczyna pojawiać się w mediach – jego popularność wzrasta. W TVP prowadził programy: „Ojciec Leon zaprasza”, „Salomon”, „Credo”, a wreszcie – „Ojciec Leon Zawodowiec” w Religia.tv. Współpracował z wieloma autorami (m.in. z o. Joachimem Badenim OP), lecz przede wszystkim sam dowodzi pisarskiego talentu, a Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC (oraz inne, oczywiście) chętnie publikuje jego książki. Brak tu miejsca, by wymieniać wszystkie pozycje, zresztą – wciąż ukazują się nowe (jak na przykład wydany w ramach unikatowej inicjatywy portalu PSPO zbiór spisanych konferencji Jubilata: „Ojca Leona słów kilka…”).

Jego głos rozbrzmiewa w polskim Kościele na rozmaite sposoby. Od 2009 roku prowadzi bloga (który w 2011 roku został Blogiem Roku w kategorii: Profesjonalne), z czasem przeniesionego na łamy portalu PSPO; Ojciec Knabit od początku był głównym filarem tej inicjatywy. Na bieżąco ukazują się materiały związane z Jego osobą; wypowiedzi, wywiady, relacje ze spotkań autorskich. Zawsze można go spotkać przy benedyktyńskim stoisku w czasie krakowskich targów książkowych; słyszymy jego głos w mediach, lecz także i z ambon kościołów w Polsce i… na świecie – Ojciec Leon głosił i w Rzymie, i w USA… Prowadzi stałą rubrykę w „Gościu Niedzielnym” oraz na bieżąco udziela wywiadów prasowych (jak chociażby w ostatnim numerze „W Drodze”!). Nie przestaje również świadczyć o świętości i wielkości Papieża Polaka, którego poznał jako biskupa krakowskiego jeszcze w Tyńcu. To właśnie dzięki Ojcu Leonowi mieliśmy szereg okazji, by na nowo spotkać się ze świętym Karolem Wojtyłą…

Osobę Ojca Knabita uhonorowano na rozmaite sposoby – jest kawalerem Orderu Odrodzenia Polski oraz Orderu „Ecce Homo”, a także wielu innych odznaczeń. Czy jednak to wystarcza, by docenić Go należycie? Pozostaje przecież także ta druga strona – Ojciec Leon jako mnich, dbały o milczenie, o dyscyplinę śpiewu gregoriańskiego (zawsze życzliwie doradzający nam, początkującym kantorom), pełen troski o to, by wspólnota prawdziwie była wspólnotą… Nikt z nas nie mógł Mu towarzyszyć we wszystkich wymiarach Jego tak bogatego życia. Wielu z nas jednak cieszy się, mogąc uczestniczyć w nim chociaż trochę.

Za: http://ojciecleon.tyniec.com.pl/zyciorys

Ostatni wpis ojca Leona na Jego Facebooku: „Nigdy nie znudzi się kobiecie słuchanie słów „Kocham Cię” jeśli za tym idą czyny. I wszystkie systemy religijne mają ten zwyczaj powtarzania określonych tekstów w różnych konfiguracjach: choćby buddyzm, dawni ojcowie pustyni i oczywiście katolicy. I uważają, że to powtarzanie ma sens. Pominąwszy już fakt, że Maryja w swoich objawieniach (straszne to w XXI wieku, nie?) poleca odmawianie różańca, to jeszcze zewsząd mówią, że to pomaga”.

Józef Tischner logo

jozeftischner.pl

Zapraszamy na stronę internetową

Wsparcie po śmierci dziecka
  • Wsparcie dla rodziców po stracie dziecka
  • Dyżur psychologa
  • Grupy wsparcia

Polecane strony

  • Raport z bezdroży.pl
  • Fundacja Judaica
  • Malarstwo Anastazji Dżupiny
  • Portal Tischner.pl
  • Stowarzyszenie Drogami Tischnera